Budowlany krajobraz przed katastrofą. Co może uratować branżę budowlaną?

Dzisiejsza sytuacja w budownictwie przypomina katastrofę Titanica. Obecnie jesteśmy na etapie kiedy ten ogromny statek uderzył właśnie w górę lodową. Transatlantyk wciąż płynie, ale czeka go niechybnie zatonięcie. Podobnie sytuacja wygląda w branży budowlanej, która funkcjonuje jeszcze z racji swojej bezwładności po latach sporej koniunktury. Ale to się wkrótce też skończy i zacznie się zapaść tego rynku. Co może uratować budownictwo?

Zdjęcie autora: Jarosław Guzal
Zdjęcie autora: Jarosław Guzal

Jarosław Guzal

Redaktor naczelny TERMOMODERNIZACJA.PL
budownictwo

Podziel się

Budownictwo stoi u progu największego kryzysu po 1989 roku. Wszystkie wskaźniki określające stan tego sektora gospodarki wskazują jednoznaczne, że czeka nas bardzo trudny czas. O tym, że kryzys nadejdzie było już jasne rok temu a nawet dłużej. Budownictwo od wielu lat podlega pewnej cykliczności. Jest czas koniunktury i jest czas, w którym ta koniunktura się kończy. Wtedy przychodzi kryzys. Po 1989 roku było ich kilka.

Obecnie sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Pandemia, wojna w Ukrainie, kryzys energetyczny, inflacja, problem z surowcami powodują, że czeka nas ogromna zapaść w branży budowlanej. Obecnie obserwujemy, że budownictwo zwalnia. Zmniejsza się drastycznie ilość rozpoczynanych inwestycji. Coraz mniej wydawanych jest pozwoleń na budowę. Firmy działające w tym obszarze gospodarki deklarują, że mają coraz większe problemy z codziennym funkcjonowaniem. Brakuje wszystkiego, płynności finansowej, pieniędzy, surowców i nowych zleceń. Do tego mocno wzrastają koszty działalności, które dodatkowo potęgują wzrost cen nośników energii wykorzystywanych w produkcji wyrobów budowlanych. Dla wielu firm ten ostatni czynnik będzie niezwykle ciężki do uniesienia.

A mogło być tak pięknie?

Rok temu, gdy prowadzono dyskusje o kondycji polskiego budownictwa większość liczyła się z tym, że kryzys nadejdzie. Budownictwo, które przeszło przez czas pandemii suchą nogą było skazane na problemy. Rozgrzany rynek oferował inwestorom oprócz problemów z dostępnością materiałów, wysokie ceny związane z budową. Poniekąd wielu z uczestników rynku twierdziło, że pewna zapaść na rynku jest potrzebna, bo ceny wyrobów i robocizny były dość wyśrubowane. Nadchodzący kryzys miał doprowadzić do tego, że koszty wznoszenia budynków unormowałybysię na poziomie akceptowalnym dla potencjalnych inwestorów. Jednocześnie osoby dobrze zorientowane uwzględniały w swoich prognozach, że w rynek zostaną wpompowane pieniądze z KPO. Duża ich część miała iść w prostej linii właśnie na budownictwo.

Kraje Unii Europejskiej już w trakcie pandemii doszły do w wniosku, że po jej zakończeniu trzeba będzie odbudowywać narodowe gospodarki. Sposobem na to miał być ostry zwrot ku zrównoważonemu rozwojowi. Ustalono, że ogromy potencjał do rozwoju tkwi w efektywności energetycznej, a w zasadzie w jej braku. Zagadnienie to dotyczy budynków, które wymagają gruntownej modernizacji. To z kolei miałoby doprowadzić do tego, że substancje budowlane stałyby się mniej energochłonne. Dodatkowo, to co się dzieje z cenami energii powoduje przyspieszenie działań na rzecz osiągnięcia większej efektywności energetycznej w wielu dziedzinach życia. Pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) miały być wykorzystywane w dużym stopniu właśnie w tym zakresie.

Ile teoretycznie mamy do dyspozycji środków z KPO?

KPO jest elementem Europejskiego Instrumentu Odbudowy (Recovery and Resilience Facility - RRF), w ramach którego przeznaczonych jest 750 mld euro pomocy dla państw członkowskich. Polska jest, póki co, czwartym co do wielkości beneficjentem tego programu. W ramach Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności Polska będzie miała do dyspozycji ok. 58,1 mld euro, w tym: 23,9 mld euro w formie dotacji oraz 34,2 mld euro w pożyczkach. Środki te możemy wykorzystać do 2026 roku. 

Reformy i programy inwestycyjne KPO mają za zadanie długofalowo realizować zieloną i cyfrową transformację. Kluczowymi obszarami w tym zakresie ma być między innymi infrastruktura, transport, energia i środowisko, innowacje i cyfryzacja. Dla branży budowlanej oznacza to ogromną szansę. Ten strumień pieniędzy na ten sektor gospodarki może na wiele lat zapewnić ogromną koniunkturę w tym obszarze. Wszystko to co będzie dotyczyło renowacji, termomodernizacji, pozyskiwania i oszczędności energii, będzie stanowiło obszar, gdzie inwestowane będą naprawdę bardzo duże środki finansowe. Przykłady z Włoch i Francji, gdzie mieszkańcy tych krajów już od jakiegoś czasu korzystają z środków Europejskiego Instrumentu Odbudowy pokazuje, że fundusze te bardzo szybko dosłownie rozgrzewają rynki związane z budownictwem. Tymczasem w Polsce jesteśmy zawieszeni i na dziś nie wiadomo jakie będą losy KPO.

Termomodernizacja szansą budownictwa

W Polsce mamy 14,2 mln budynków. Zdecydowana większość z nich wymaga termomodernizacji. O ile jednak budynki oddawane do użytku w XXI w. cechują się relatywnie wysoką efektywnością energetyczną, starsze zasoby budowlane wymagają renowacji. Dotyczy to w szczególności budynków jednorodzinnych, dla których podstawowym źródłem ciepła pozostają kotły na paliwa stałe. Warto podkreślić, że ten typ budownictwa to 40% naszego całego zasobu budynków. W przypadku budynków mieszkalnych wielorodzinnych najnowsze badania wskazują, że nadal 30% z nich wymaga termomodernizacji. Znaczna ich część cechuje się niską efektywnością energetyczną i będzie wymagała renowacji w kolejnych latach. W ramach tego oprócz kwestii cieplnych należy się mierzyć ze skutkami nadmiernej wilgoci w mieszkaniach, kiepskim mikroklimatem wewnętrznym, złym oświetleniem, hałasem. Osoby narażone na działanie wszystkich tych czynników są aż czterokrotnie bardziej podatne na negatywne skutki zdrowotne. Skala tego problemu jest ogromna.

Obecnie dla budownictwa, którego czekają spore problemy szansą na odwrócenie trendu mogłaby być termomodernizacja. Potrzeby są ogromne. W Polsce przyjęto nawet w tym zakresie plan, w ramach którego w latach 2020–2030 zaplanowano termomodernizację 236 tys. budynków rocznie, w kolejnych latach 2030–2040 to już 271 tys. budynków, w latach 2040–2050 kolejne 244 tys. budynków. W sumie planuje się przeprowadzić 7,5 mln termomodernizacji. Zresztą podobne plany powszechnej modernizacji budynków - choć nie zawsze w tak ogromnej skali - realizuje się już w wielu krajach UE. Tamtejsze społeczeństwa pełnymi garściami korzystają już z nowych preferencyjnych kredytów i innych form finansowania prac modernizacyjnych i termomodernizacyjnych. Korzystają na tym miejscowi producenci materiałów budowlanych, urządzeń grzewczych i wykonawcy robót w tym zakresie. Największą jednak korzyść mają z tego ludzie, którzy na preferencyjnych warunkach mają okazję wyremontować swoje domy w czasach, gdzie ceny energii rosną w sposób trudno wyobrażalny dla nas wcześniej.

Źródło: Trendy Budowlane.

Zobacz również

Ostatnio dodane